Jak dzisiaj pościć?

Opublikowane przez Marcin Ryszka w dniu

W naszych czasach niektórzy ludzie zadają sobie ogromne cierpienia, aby upiększyć swoje ciało i bardziej się sobie podobać. Wyszukują więc najwymyślniejsze diety i głodzą się Inni z pobudek religijnych, umęczają swoje ciało nadmiernymi wyrzeczeniami. gdyż rzekomo wymaga tego od nich Bóg. Jeszcze inni stronią od postu jak od bazyliszka. Często motorem takich praktyk jest głęboko skrywana pogarda wobec ciała lub wykrzywiony model postu. Pościć mogą wszystkie zmysły: wzrok, słuch, smak.

Na czym polega post wzrokowy?

Lubimy oglądać wystawy sklepowe? O co chodzi? Mianowicie, by uczyć się opanowywać swój wzrok. Nie patrzeć na to, co przyciąga moją uwagę. A więc umartwiać się, opanowując ciekawość. Patrzenie na wystawy sklepowe nie jest czymś złym, ale rezygnacja z tej małej przyjemności z miłości do Boga jest zadośćuczynieniem za tyle sytuacji, w których grzeszyliśmy wzrokiem.

Kiedy może pościć słuch?

Są ludzie, którzy zaraz po obudzeniu się włączają radio. Nie mogą żyć bez muzyki albo serwisów informacyjnych. Gdy powstrzymają się w pewnych chwilach od włączenia radia, ich słuch ma okazję zachować post. I wtedy osoby te zdobywają minimum wewnętrznego skupienia, które jest niezbędne, by rozmawiać z Bogiem w ciągu dnia. Jest to bowiem dla nich poważne umartwienie.

Post pozycji?

Można też praktykować post pozycji, a więc siedzieć tak, by było mniej wygodnie, nie opierając na przykład pleców o oparcie krzesła. Albo zamiast siedzieć – wykonywać jakąś czynność na stojąco. Oczywiście pod jednym warunkiem: że nikt tego nie zauważa. Wyrzeczenia nie mogą bowiem być podejmowane na pokaz.

Post internetowy, post telewizyjny?

Doskonały na nasze czasy jest post internetowy – dla tych, którzy uwielbiają godzinami po nim surfować albo też post telewizyjny – dla miłośników kablówki czy satelity. Myślę, że współczesna kultura bardzo potrzebuje odkrycia tych form pokuty.

Pomoc innym to też post…

Trudniejszą formą postu są wyrzeczenia będące formą pomocy innym ludziom. Ma to jakby podwójną wartość, bo z jednej strony poświęcamy swój czas, rezygnujemy z odpoczynku albo przyjemności, a z drugiej służymy innym. Wyrzeczeniem wielkopostnym mogą być także codzienne, jakże żmudne przecież, obowiązki domowe: pranie, sprzątanie, gotowanie, poświęcenie czasu dziecku, naprawienie mu zabawki czy zrobienie zakupów. Ważny jest post w odniesieniu do obowiązków zawodowych: choćby podjęcie postanowienia, że będę punktualny, że zachowam porządek na biurku, w szufladzie.

Co porządek na biurku ma wspólnego z Wielkim Postem?

Wbrew pozorom, bardzo wiele. Kiedy potrafię spełnić postanowienie dotyczące spraw przyziemnych, wtedy łatwiej mi jest pracować nad porządkiem swego wnętrza. Podejmowanie drobnych wyrzeczeń prowadzi do porządku w hierarchii wartości. Dzięki temu wiem, co w moim życiu jest najważniejsze. Od spraw rutynowych zatem, zdawałoby się nieważnych, idę do najważniejszych.

Czy konieczny jest udział w Drodze Krzyżowej, Gorzkich Żalach?

Udział w nabożeństwach wielkopostnych jest wyrazem miłości do Boga. Jeżeli kogoś kocham, chcę mu o tym powiedzieć, chcę też towarzyszyć mu we wszystkich ważnych momentach życia. Podobnie jest z miłością do Boga. Skoro Go kocham, pragnę być z Nim, gdy cierpi, gdy kona. I chce też powiedzieć Mu przepraszam za moje grzechy.

A czy można dobrze przeżyć Wielki Post nie uczestnicząc w tych nabożeństwach?

A czy można przeżyć dobrze życie małżeńskie nie uczestnicząc w sprawach małżonka i spotykać się z nim raz w tygodniu albo raz w roku? Oczywiście, nie zawsze ten udział jest możliwy, może komuś nie odpowiadać godzina Drogi Krzyżowej, ale wtedy można odprawić ją w domu. Jakiś wysiłek jednak powinno się podjąć i starać się wziąć udział w tego rodzaju nabożeństwach. Czas pokutny to 40 dni. Ani więc za dużo ani za mało. Gdyby post trwał 40 lat – niemożliwa byłaby pokuta. Gdyby 4 dni – nie miałby człowiek czasu pokutować. Tymczasem 40 dni – jest to w sam raz tyle, ile potrzeba. To 40 dni w roku zarezerwowane dla Boga. Musi być w tym czasie miejsce na wytężoną modlitwę, na pogłębione życie duchowe, na obcowanie z Bogiem.

Nowe formy postu zatem umacniają wiarę, sprawiają, że nie ulegamy rutynie, i dopiero wtedy mają wartość. W życiu tak już jest, że to, co wiele kosztuje, jest bardziej wartościowe.

oprac. ks. M. R.